TABLICZKA ŚMIESZENIA

Problematyka śmieszności i śmiechu wydaje się bardzo poważna, a do tego niewesoła. Zwłaszcza w lokalnym życiu publicznym. No i na tle (coraz mniej zabawnym) lokalnej demokracji samorządowej Ostrgrudy. Teoretycznie wyróżnić możemy elementarne  s i e d e m   ś m i e c h ó w   g ł ó w n y c h . Będą to w kolejności  a n a l f a b e t y c z n e j:

1) uśmiech politowania,
2) śmiech głupiego do sera,
3) śmiech półgębkiem,
4) śmiech diaboliczny,
5) szatański chichot,
6) żabi rechot i wreszcie
7) rżenie ze śmiechu.

Pół biedy zresztą, gdy wszyscy wciąż śmieją się z humorem. Ale śmiech w pewnym momencie gwałtownie zamiera. Wtedy niektórym robi się smutno, bo przecież nie ma się z czego już śmiać...

BIEG  NA  PRZEŁAJ WYPADKÓW

Wkrótce sytuacja staje się wręcz tragiczna. Rozpacz powoli zaczyna ogarniać niedawno jeszcze roześmianych wesołków. To doprowadza ich niebawem do tzw. głębokiej depresji pośmiechowej. Pojawiają się też wówczas nawet myśli samobójcze. Albowiem co to za życie, gdy oto kompletnie nie ma się z czego śmiać? Dalibóg, katastrofa! Rzucony rozpaczliwie w dal (jak koło ratunkowe) ostatni żart - nie zostaje pochwycony przez tonącego w melancholii topielca. No wiecie! Ten witz o tej babie, która przychodzi do lekarza, uzdrawiającego śmiechem. Lina z pętlą rzutki co gorsza zaciska się nieszczęśliwie na gardle ofiary niewczesnej wesołości. Teraz pozostaje jej już tylko wisielczy humor! Ale każde dziecko w wieku przedszkolnym (które było latem na wycieczce w prosektorium) dobrze wie, że wisielec długo śmiać się nie będzie, skoro wkrótce zawiśnie! Zawisnąwszy zaś – stanie się z kolei martwy. Ktoś nieżywy natomiast śmieje się niezmiernie rzadko lub wcale! Już samo to stwierdzenie brzmi przygnębiająco. Obraz denata w tym stanie rzeczy również nie nastraja do żartów. Widok ubogich krewnych zmarłego tym bardziej! Czeka ich (często przewlekłe) postępowanie spadkowe w ponurym Sądzie Rejonowym w Stolicy Powiatu. A niech do tego po drodze zaginie odpis skrócony aktu zgonu nieboszczyka spadkodawcy... Zgroza!

LECZNICZY  ŚMIECH

Tymczasem w klasycznej doktrynie teorii śmiechologii przyjęło się uważać, że zasadniczo śmiech to zdrowie. Przy pominięciu niektórych chorób psychicznych - można przyjąć, że opinię tę potwierdza współczesna medycyna (zwłaszcza sądowa). Śmiech powoduje bowiem lepsze dotlenienie organizmu. Chyba, że pacjent przy okazji zapowietrzy się lub czymś zadławi Stąd właśnie mówi się niekiedy, że ktoś  d u s i   s i ę   z e   ś m i e c h u. Jednak szybka reanimacja może jeszcze uratować zaśmieszonego. Śmiech (nawet sardoniczny) działa także pobudzająco na pracę przepony oraz mięśnie brzucha u rozśmieszonego. Przypadki wywołania tym sposobem przepukliny zdarzają się rzadko, chociaż - niestety - także są możliwe.

SPOSÓB UŻYCIA

Dawkowanie dobroczynnego lekarstwa śmiechu winno zasadniczo przebiegać ostrożnie. Dziać się tak musi - w przeciwieństwie do poczynań samorządu miasta, który nam nie żałuje swej humorystyki. Raczej jednak wszystko dokonywać się powinno zgodnie z praktyką zakładów pogrzebowych i telewizji publicznej, które na wszelki wypadek są smętne. Można wprawdzie pomocniczo podawać jeszcze różne zastępcze środki farmakologiczne. Takie jak satyromycyna, chachacholin lub chichrogen (przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki lub skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą!). Aliści uzdrawianie śmiechem społeczeństwa Ostrgrudy to oczywista konieczność! Tak jak sam śmiech to zdrowie. Z drugiej zaś strony – tak, jak stan zdrowia sporej liczby obywateli (oraz jak kondycja samej służby zdrowia)  s ą   ś m i e c h u   w a r t e ... Nazwijmy to ukabaretowieniem życia codziennego albo bezkabareciem politycznym. Wszakże ten się śmieje najlepiej, kto się śmieje ostatni. Czyli albo ostatni w kolejności, albo jak ostatni wariat. Chyba, że umarł już ze śmiechu...

Jacek Mal