ROZWAŻANIA O MĄDROŚCI I GŁUPOCIE

Mądrość jest śladem Absolutu. Jego odpryskiem. Zbieraniem zaś tych pogubionych i porozrzucanych gdzie popadnie resztek zajmuje się wciąż filozofia. Jest ona dowodem ich umiłowania. Ona jest dowodem na to właśnie żmudne zbieractwo ziarenek mądrości. Na to powolne chomikowanie prawd o myśli. Albowiem mądrości nie zbiera się garściami. Tylko po troszeczku – ziarnko do ziarnka.

KAŻDY  MA  WROGA

Ma jednak owa mądrość zawzięta przeciwniczkę i konkurentkę. Jest nią głupota. Głupota wszakże jest to mądrość ze znakiem „minus”. To krzywy i pokraczny cień mądrości. Jej antyteza. Aliści źródłem mądrości jest rozum. I uczciwe serce. To wielki dar od Boga. Na ogół zbyt słabo i zbyt rzadko wykorzystywany. Przy tym – mądrość od czasu do czasu zasypia. Ażeby trochę odpocząć od zgiełku niemądrego świata. Lecz gdy rozum śpi, wnet rodzą się demony. A wraz z nimi panoszy się głupota. Robi to prostacko, bezczelnie i krzykliwie. Gdyż głupota chełpi się swym tępactwem. Ono jej w niczym nie przeszkadza. Na odwrót! W jej pojęciu tępota jest starannie ukrytą postacią mądrości. Im więc ona głupsza, tym pozornie coraz mądrzejsza. Tak się jej przynajmniej wydaje. Ponadto wmawia to kłamstwo cały czas innym głupcom, aby ci jej uwierzyli. A oni wierzą jej święcie. I biją jej pokłony. I wielbią ją wraz z jej zakłamaniem coraz bardziej.

SMUTNA  DOLA  MĄDROŚCI

Tymczasem mądrość chowa się skrycie po kątach. I siedzi tam cicho. Jak mysz pod miotłą. Tą samą miotłą, która wymiata rozumnych. I żyje sobie mądrość przeważnie w biedzie. Jak ta mysz kościelna. Szara i pogrążona w ewangelicznym ubóstwie. Głupota wprawdzie też w efekcie sprowadza na swą głowę biedę. Ale trochę inną. I nie od razu. Często bowiem pierwej nurza się w bogactwie i przepychu. Dopiero potem marnie kończy.

Tedy zaiste bądźmy, bracia i siostry, ostrożni z tymi wszystkimi głupcami mędrszymi od mądrości (oraz rozumniejszymi od rozumu). Zwłaszcza, iż trwają wciąż zmagania lokalno-polityczne [zbliżają się wybory samorządowe]. Może tym razem Ostrgruda i my będziemy mieli więcej szczęścia niż poprzednio.

Jacek Mal