ROZPRAWIENIE SIĘ Z METODĄ

(fragment powiastki filozoficznej o poszukiwaniu prawdy)

Rozsądek jest to rzecz ze wszystkich na świecie najlepiej rozdzielona. Każdy bowiem może przysiąc, że jest w nią najlepiej zaopatrzony. Przekonani o tym są też lokalni politycy i samorząd. A ich roztropność jest ogólnie znana. Nie jest przy tym prawdopodobne, aby się wszyscy mylili co do owego faktu. Zwłaszcza skoro tak mniemać niechybnie należy. Zresztą zdolność dobrego sądzenia i rozróżniania prawdy od fałszu nazywana jest właśnie rozsądkiem. Z natury zaś ta predyspozycja dobrze, by się ujawniała na równi u wszystkich.

POSZUKIWANIE    ROZTROPNOŚCI

W wyborach samorządowych i w lokalnej polityce nie podobna nam nade wszystko  d a ć    s i ę   z w a r i o w a ć .  Tedy trzymajmy się określonych pryncypiów, iżby nie pobłądzić. Jako, że wylądowalibyśmy podówczas na intelektualnych manowcach. Jest to natomiast sytuacja wielce przykra i niedogodna. Zaiste więc należy wybrać pierwej pomiędzy mniemaniami jednako mającymi popularność - spośród tych z nich, które są najbardziej umiarkowane. Zarówno dlatego, że są one najwygodniejsze w praktyce (zatem prawdopodobnie najlepsze) jak i najmniej ryzykowne. Rzecz w tym, aby zanadto nie wychylać się. I nie pomieszać toku myśli innym niestałym i słabym umysłom.

KILKA   ZASADNICZYCH   PRAWD

Drugą zasadą jest nieugiętość w trzymaniu się mniemań nawet najbardziej wątpliwych, skoro już się na nie zdaliśmy. Chodzi o konsekwencję. Niektórzy uczeni wywodzą ten termin od słowa „koń”. Stąd etymologicznie „koń-sekwencja”. Już samo to znamionuje siłę i zmyślność podobnych rozumowań. Gdyż koń jest zwierzęciem roztropnym. Tylko to pozwoli zresztą ominąć nam wertepy myślowe sumień i umysłów słabych a chwiejnych. One to albowiem chwytają się bez zastanowienia koncepcji uznanych przez nie same najpierw za dobre. Tak jednako, aby osądzić je później jako złe. Trzecim atoli prawidłem musi być przekonanie, iż nie da się odmienić porządku świata. Wszakże nie ma niczego, co by było całkowicie w naszej mocy. Są bowiem rzeczy na niebie i ziemi, o których filozofom się nie śniło. Nawet w stanie nietrzeźwości. Osobliwie zaś – pomysły i programy działania lokalnych elit samorządowych. Zawsze aliści należy uważać większość dóbr doczesnych za całkowicie oddalone od naszej indywidualnej władzy sił. Skoro tak, więc nie powinniśmy czuć żalu, iż nas ominęły. Nie są one wszak należne naszemu stanowi. I dlatego lepiej poniechać tęsknoty ku nim. Tak jak żalu z braku praw do tronu Cesarstwa Chin lub Meksyku.

WNIOSKI  Z  MEDYTACJI

Drogi Opatrzności są niezbadane i niejasne. Podobnie jak lokalna polityka. Zrozumienie jej zasad jest trudne. Nasuwające się wątpliwości zaś liczne. Znalezienia metody, pozwalającej na odszukanie w tym wszystkim sensu i prawdy wydaje się zaprawdę konieczne. W innym razie szybka interwencja psychiatryczna będzie nieunikniona u licznych rzesz obywateli miasta i okolic. Czegoś tu należy się więc uchwycić. Jak choćby owo pijane dziecko we mgle, które rozpaczliwie przywiera do płotu, by go złapać swymi drobnymi rączynami. W swym zwątpieniu podjąłem się zatem trudu wykoncypowania jakiejś priorytetowej zasady czyli metody. I w przeddzień zbliżających się zmagań [wyborów] samorządowych odnalazłem ją w słowach: „electo ergo sum”. Znaczy to: „wybieram, więc jestem”. Jest to prawda niewzruszalna i pewna. Na tyle przynajmniej, aby w ogóle wziąć udział w takich wyborach. Niechaj jeno wybaczą mi niektórzy Czytelnicy, że traktat mój nie jest napisany w całości po łacinie, a w pospolitym języku. Przeto gdyby moje racje nadal nie pozwalały im zrozumieć, o co chodzi w lokalnej polityce Ostgrudy – wnet powrócę do tematu. Przygotuję się może do tego zadania lepiej. Trudno jest przecie od razu zagrać na lutni z tak trudnej tabulatury. Niemniej zakup z posiadanych oszczędności pół litra czystego spirytusu na ten szczytny cel - winien dopomóc...

Jacek Mal