RACHUNEK RÓŻNICZKOWY RÓŻNIC

Niektórzy mają mi za złe mój jakoby mało entuzjastyczny stosunek do władz samorządowych w Ostrgrudzie. Jest to niesłuszne oskarżenie. Zawsze byłem wprost przeciwnego zdania na zadany temat. Pamiętam przecież odległe czasy owego bezlitosnego reżimu, który odciskał się jak gwałt gwałtem.

Gorzej niż zbyt ciasna gumka od bielizny. W końcu była to zbrodniczo narzucona obcą przemocą władza renegatów i czerwonych popaprańców. Ale wiedziałem, że ją szablą odbierzemy...Kozacka szabla dziadka przydała się jak nigdy. Trzeba ją było tylko trochę odrdzewić. Mówię jak było! Tak się to teraz przynajmniej opisuje w literaturze przedmiotu. Na pohybel więc dawnym władzom ówczesnego miasta Ostrgruda! Nie lubię się rozrachunkowowywać w rachunkowości tych rachunków krzywd. Historycznie rzecz ujmując – była to ohyda! Nie to co teraz! Bynajmniej! W końcu mamy już wymarzoną sielankę, choć jakby mało bukoliczną... To nie szkodzi! Ale podówczas rządzili nami przecież sami: złodzieje, dorobkiewicze, zdrajcy narodu i patriotyzmu lokalnego, aferzyści, szubrawcy, zboczeńcy, ludzie pozbawieni szacunku, a także czci i wiary. Dodajmy do tego obiboków, niekompetentne kanalie i ignorantów oraz skorumpowanych immoralistów. Dochodzą jeszcze bankruci wyzuci z poczucia przyzwoitości oraz zwyczajna swołocz! Przepraszam, może kogoś dotąd nie wymieniłem? Jeżeli to już wszyscy, to: tfu!

WYRAZY   WSTRĘTU

Oczywiście, że wzbudzali tylko odrazę. Co innego mogli wzbudzać? Tylko ten niesmak i obawę o losy miasta. Gdyż zawsze chodziło nam tylko o dobro publiczne. Naród od zawsze (a przynajmniej od chrztu Polski) do 1989 r. brzydził się nimi. Teraz zaś wszyscy prawie kochają samorząd. Może trochę bez wzajemności, ale w miłości tak już bywa... Jest bowiem za co kochać! Jest za co! Jakaż to prawość i szlachetność! Bójcie się Boga, aż miło patrzeć! Taka uroda! Co za etos! Ileż oni potrafili zrobić dla Ostrgrudy za tych zaledwie kilka tysięcy złotych miesięcznie (dla każdego) - z naszych podatków! Kosztem tylu wyrzeczeń i cierpień oni to czynili! Gdyż przecież chcieli znacznie więcej, a nie dostali! Co za bezinteresowność! Ileż w nich poświęcenia dla spraw lokalnych i zaparcia. Niektórzy nazywają to wręcz obstrukcją! Wielu określa to mianem innych nawet dolegliwości jelitowych. A oni z takim poświęceniem i bólem męczą się dla nas. Chyba nade wszystko z czystego uczucia sympatii dla motłochu swych poddanych (tzn. mieszkańców miasta i okolic). Jakże oni potrafią miłować. Eto liubow włastna...i własna. „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!” – jest powiedziane w Piśmie. Wzięli to sobie do serca. Oj, wzięli! Boże Miłosierny! Boże mój! Przepraszam, że do pewnego stopnia nadaremno wzywam imienia Pana Boga swego. Ale w końcu na kogo jeszcze możemy liczyć, jeśli nie na niego? Inne kalkulacje polityczne poprzednio zawiodły.

JEST DOBRZE!!!

Na czerwonej bandzie kryminalistów (oraz łobuzów, nikczemnych kreatur i łotrów) przecież nie można było wtedy polegać. Podobnie na reszcie tamtych sprzedawczyków (oraz tych wszystkich spekulantów i przeniewierców wartości ludzkich). Tak! Zasłużyli na najwyższe potępienie! A jak dobrze pójdzie – na wieczne zatracenie! Obrzydlistwo! Państwo wybaczą mi, że nieco powtarzam się, ale ponownie z obrzydzenia splunę. Tfu !!! No, ale teraz wszakże mamy już prawdziwie demokratyczną władzę terytorialną. Ładną i zdecentralizowaną. Nie pazerną! Sami słusznie ją wybraliśmy. I dobrze nam tak! To znaczy – teraz naprawdę jest nam dobrze.. Czegóż chcieć więcej? Było w czym wybierać (niczym w ulęgałkach), no to wybraliśmy. Nie to co przedtem! Tamto komunistyczne jedynowładztwo, centralizm, partyjne samadzierżawie! Po trzykroć - tfu! Zgnilizna! Gwałt! No i na tle owej idei gangreny - dzisiaj jest po prostu wybornie. Państwo to zresztą czują na każdym kroku. Kroku, mówię wyraźnie! Nie „kroczu”... Krocze – to tamte ponure czasy walki o ... (o co teraz, bo już trochę zapomniałem...) o...bywatele! Naprzód, wiara! No ale gdzie leziecie...?

Jacek Mal