O nas

STOWARZYSZENIE "NIEZALEŻNI OSTRÓDZIANIE" powstało wiosną 2013 r., jako stowarzyszenie zwykłe. Obecnie funkcjonuje jako stowarzyszenie statutowe. Głównym celem i ideą jego założenia było uświadomienie mieszkańcom Ostródy, że jest możliwe wpływanie na decyzje samorządu i współdecydowanie o losach każdego z nas.

Stowarzyszenie skupia ludzi, którzy organizowali referendum w roku 2012, a wcześniej bronili Zespołu Szkolno-Przedszkolnego na os. Plebiscytowym w Ostródzie. Dołączyło do niego wielu innych mieszkańców, którym na sercu leży dobro naszego miasta.

TROCHĘ HISTORII

Jak już pisaliśmy wcześniej, najpierw była obrona Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Ostródzie przy ul. Plebiscytowej. Grupa rodziców i mieszkańców osiedla stworzyła komitet obrony szkoły. Znamy wszyscy historię tej walki.

Parę osób bardzo mocno zaangażowanych w obronę placówki, uzyskując coraz więcej informacji w trakcie walki o szkołę, zaczęło otwierać ze zdumieniem oczy i zadawać pytanie: TO MIASTO JEST DLA NAS – MIESZKAŃCÓW CZY NIE?

Zauważyliśmy, że zlikwidowanie szkoły było potrzebne, żeby łatać dziurę budżetową, która powstała wskutek nie do końca przemyślanych inwestycji. Z wielkim rozmachem w Ostródzie rozpoczęto potężne inwestycje. Być może potrzebne, ale jakim kosztem? Czy to była pierwsza potrzeba nas - mieszkańców? NIE! Miasto piękniało, a mieszkańcy ubożeli. Kogo z mieszkańców będzie stać, by co tydzień bawić się we wspaniałych obiektach, jeżeli zastanawiamy się, jak wiązać koniec z końcem? Czy będę miał pracę, czy nie? Czy w ogóle jest jakaś praca w Ostródzie? Kto utrzyma te obiekty? Przecież to z naszych podatków, które będzie trzeba podnieść. To wszystko i jeszcze wiele innych rzeczy przesądziło o referendum. Zrodziło się ono na obrzeżach miasta, w garażu, gdzie my, zwykli mieszkańcy niewywodzący się z partii lub z samorządu, stwierdziliśmy, że jest ŹLE! Postanowiliśmy to zmienić.

Powstała grupa referendalna. Nie chcieliśmy, żeby łączono referendum wyłącznie ze szkołą, więc poprosiliśmy inne osoby, aby wspomogły nas w działaniach. Walka o szkołę jeszcze trwała, a referendum było sprawą całego miasta, nie tylko osiedla. Rozpoczęliśmy działania, zaprosiliśmy mieszkańców Ostródy do uczestnictwa w referendum. Wybraliśmy inicjatora referendum, który miał za zadanie prowadzić kwestie formalne. Grupa referendalna natomiast prowadziła całą kampanię referendalną dbając o to, żeby jak najwięcej Ostródzian poznało prawdę o złej kondycji miasta. Wiele nocy spędziliśmy w „garażu”, analizując sytuację prawną, konsultując działania w trakcie kampanii. Była to ciężka, odpowiedzialna i bardzo trudna praca. Tym bardziej, że nie mieliśmy żadnego doświadczenia i do wszystkiego musieliśmy dochodzić sami. Duża grupa mieszkańców popierała nasze działania, ale z daleka. Szczególnie radni i inni działacze, którzy byli w opozycji do ówczesnego burmistrza, przyklaskiwali, ale niestety obawiali się włączać w kampanię, (wyjątkiem było zbieranie podpisów, bo w to włączyli się wszyscy). Zależało nam bardzo, żeby ta kampania była czysta i merytoryczna. Nie wszystkim się to podobało, więc czasem działali na „własną rękę”. Często z tego powodu mieliśmy problemy, bo wszystkie działania referendalne przypisywano nam. W końcu udało się! REFERENDUM WYGRANE! I co dalej?

KAMPANIA WYBORCZA

Po referendum grupa inicjatora odłączyła się, uznając zadanie za zakończone. Zostali tylko ci, którzy czynnie uczestniczyli w kampanii oraz prawdziwi twórcy referendum. Ponownie w garażu doszliśmy do wniosku, że nie jesteśmy ludźmi nieodpowiedzialnymi. Skoro wywołaliśmy referendum, to powinniśmy wziąć odpowiedzialność za losy Ostródy. Nie czuliśmy się przygotowanymi do uczestnictwa w zarządzaniu miastem, rozpoczęliśmy więc rozmowy, szukając kandydata na burmistrza, który miałby na celu przede wszystkim dobro mieszkańców. Niestety osoby, które typowaliśmy, nie chciały kandydować. Po długich poszukiwaniach okazało się, że nie ma osób, które z czystym sumieniem moglibyśmy poprzeć. Ludzie, którzy zamierzali kandydować, to tylko „zmiana warty”. Dzisiaj to nazwisko, jutro tamto i tak na zmianę, bez żadnych korzyści dla mieszkańców. „Nieważne, jaka opcja, dzisiaj interes tej partii, jutro tamtej i tak na zmianę” - tak to widzieliśmy. My się na to nie zgadzaliśmy! Chcieliśmy zmian! Chcieliśmy burmistrza, który przede wszystkim będzie troszczył się o losy mieszkańców, pracodawców, pracowników, który będzie walczył o nowe inwestycje dające realne miejsca pracy. Dlatego postanowiliśmy pozostać - bezpartyjni, poza wszelkimi układami. Zdecydowaliśmy, że wystawimy własnego kandydata, człowieka, który rozpoczął, prowadził i wygrał walkę o szkołę, który współorganizował z nami referendum. Kimś takim był Wojciech Januszkiewicz - człowiek bez układów, powiązań, zależności – ktoś nowy. Uznaliśmy, że miastu potrzebny jest burmistrz, który mieszka w Ostródzie i ma takie same problemy jak inni ostródzianie, który zrozumie zwykłego mieszkańca oraz przedsiębiorcę.

Przez ten czas poznaliśmy mnóstwo problemów mieszkańców Ostródy, które ciężko opisać. Ostródzianie bardzo często nie wiedzą, gdzie się udać, żeby rozwiązać swoje problemy, a urząd ich onieśmiela. Pierwszą turę wyborów wygraliśmy…?! Tak wygraliśmy! Zdobycie takiej ilości głosów było zwycięstwem zwykłego mieszkańca Ostródy. Człowiek, jak mówili, bez doświadczenia, ale z nowymi pomysłami, człowiek bez układów, bez powiązań, ale umiejący rozmawiać ze wszystkimi, którzy chcą dobra mieszkańców, człowiek, który stał się nadzieją - prawie przebił wszystkich. Ludzie pokazali, że potrzebują zmian, czegoś nowego. W drugiej turze poparliśmy kandydata, który dla nas oznaczał, że referendum dobiegło końca. Ponadto byliśmy przekonani, że we współpracy z naszym kandydatem będzie działał dla dobra mieszkańców. Mieliśmy nadzieję, że partyjne korzenie nie przesłonią potrzeb ostródzian. Pragnęliśmy szukać inwestorów, którzy stworzą miejsca pracy. Chcieliśmy działać……

Dlatego założyliśmy stowarzyszenie. Nie zmieniliśmy się. Chcemy robić to, o czym mówiliśmy podczas referendum i podczas kampanii wyborczej Wojciecha Januszkiewicza. Rok zbierania doświadczeń, nawiązywania kontaktów umocnił nas w przekonaniu, że w Ostródzie można żyć bezpiecznie i stabilnie. Teraz wiemy, że naszym miastem mogą być zainteresowani przedsiębiorcy, którzy stworzą miejsca pracy w branży produkcyjnej. Przez ten czas dużo się nauczyliśmy i zdobyliśmy doświadczenie. Poznaliśmy problemy miasta i mieszkańców, problemy samorządu. Wciąż uczymy się, jak pracować dla dobra naszej małej ojczyzny. Wiemy, że miasto to nie tylko inwestycje, to również edukacja pomoc społeczna, kultura, sport, ochrona rodzimych przedsiębiorców. Dużym wyzwaniem jest plan zagospodarowania miasta. Chcemy, żeby Ostróda była piękna, chcemy, żeby żyło się w niej bezpiecznie i przyjemnie, chcemy, żeby mieszkańcy mieli pracę. To nie są łatwe zadania, ale wiemy, że można je zrealizowania.