JAK BYĆ SZCZĘŚLIWYM W OSTGRUDZIE?

Postawione tak dramatycznie pytanie spędza od dawna wielu osobom sen z powiek. Stąd u nich bezsenność. Chodzą potem jak te ćmy – niewyspani i bladzi. W bladości ich oblicza odbija się przede wszystkim jednak wątpliwość, czy szczęście jest w Ostgrudzie w ogóle osiągalne. Zarówno to zbiorowe, jak i indywidualne! Sceptycy sarkają dyskretnie, że sprawa nie wygląda dobrze. Malkontenci spluwają zaś - mniej już dyskretnie. Roznoszą w ten sposób na drodze kropelkowej bakterie i różne zarazki, a także bakcyla niewiary. Tymczasem szczęśliwym nie tylko można być, lecz nawet trzeba! Nigdy też nie wolno żałować czasu, poświęconego na to, aby być szczęśliwym. A zajęcie to bywa czasochłonne.

Taki np. Menio Melancholik (kolega Ślepego Zenka) codziennie przeznacza na ten cel większość czasu w godzinach pracy. Jest bezrobotny, a zatem nie żałuje sobie. Bywa, iż nie zawsze osiąga pełnię szczęścia. Szczęście może być przecież niekiedy połowiczne, innym razem nawet tylko kwarciane. Pół litra szczęścia czy ćwiartka szczęśliwości też są dobre! „– Brak szczęścia nie istnieje! Może zabraknąć jedynie alkoholu!” – oto optymistyczne motto Menia.

POZYTYWNE DUMANIE

Warunkiem bowiem osiągnięcia szczęścia jest pozytywne nastawienie do rzeczywistości. Nawet tej ostgrudzkiej! Nie można od razu załamywać się. Na depresję lub gwałtowny atak histerii (z pianą na ustach) zawsze mamy jeszcze czas! Po co rwać od razu włosy z głowy? Same z czasem wypadną. Lepiej aktywnie wziąć w swe dłonie grzebień i przeczesać istniejące resztki liniejącego owłosienia. Gustowna fryzura natychmiast poprawi nam własne samopoczucie! Jeśli natomiast całkiem wyłysiałeś – kup sobie perukę! Jesteś tego wart! Pomimo ogólnej drożyzny i zdzierstwa w handlu... Tym samym nie odwracaj się ze wstrętem od lustra. Nawet, jeżeli ujrzysz tak niemiły widok jak własne w nim odbicie o poranku. Pamiętaj, że są kobiety, którym na pewno spodobasz się. Zwłaszcza damy zupełnie pozbawione gustu (albo takie z poważną wadą wzroku). Bywają też niewiasty o skłonnościach perwersyjnych, które lubią wręcz brzydali. Musisz zatem koniecznie poprawić swoją samoocenę. Stać cię na więcej niż niedostateczny. Potrzebne są ci jedynie korepetycje. Kompleksy i nerwice niech zostaną. Dzięki nim jesteś bardziej interesujący i złożony psychicznie. Kobiety lubią takich i stąd później tyle rozwodów.

TROCHĘ OPTYMIZMU

Jeżeli istotnie jesteś pokurczem (metr pięćdziesiąt wzwyż i tyleż obwodu w pasie), nie daj sobie wmówić, że „jesteś pokracznym kurduplem”. Owszem, może i kurduplem, ale w jakimś sensie symetrycznym (geometrycznie pięknie zaokrąglonym)! Nie słuchaj też tego, co mówi twoja żona i szef („ten karaczan, to wyjątkowy dupek żołędny!”). Proszę, nawet tak nieżyczliwe osoby doceniły twą wyjątkowość! Może też lubią cię? Tylko o tym nie wiedzą...
Musisz więc być życzliwiej nastawiony do ludzi. Nie bierz przykładu ze Starej Łukaszowej, tej jędzy. Świat wkrótce pozna się jeszcze na tobie. Dokąd? Nie uciekaj! Wracaj! No, stój! I uśmiechaj się częściej. Keep smiling! Masz od dziecka taki beztroski uśmiech. Tylko trochę głupawy! Lecz każdy chichot sprawia, że w jamie brzusznej dokonuje się samoczynnie masaż przepony. Śmiech to zdrowie.

TERAPEUTYCZNY ŚMIECH

Tak, śmiech jest zbawienny. Chyba, że ktoś będzie rechotał jak ten przysłowiowy głupi do sera. Aż w końcu dostanie kolki. Wystarczy! Bo się załzawisz, zaślimaczysz i oplujesz niechcący! Co za bałwan! Ale w końcu taka durnota też może prowadzić ku szczęściu...
Nie mów i nie płacz, że nie jesteś szczęśliwy, bo nie posiadasz tego czy owego. Na przykład domu z basenem, kilku milionów na koncie bankowym lub pracy. Pomyśl raczej jak bardzo możesz być szczęśliwy tylko dlatego, że czegoś nie masz... Na przykład tyfusu, garbu, przepukliny, wyroku w zawieszeniu, gromadki nieślubnych dzieci, sąsiada alkoholika itp. No!

Jacek Mal