Żyli prawem wilka. O Żołnierzach Wyklętych-Niezłomnych

Żyli prawem wilka. O Żołnierzach Wyklętych-Niezłomnych

Skazani na zapomnienie i wieczną hańbę, żołnierze powojennej konspiracji antykomunistycznej odzyskują należne im miejsce w zbiorowej świadomości Polaków. Wydobywanym z mroków niepamięci i bezimiennych mogił bohaterom przywracane są rysy twarzy i życiorysy.

Słowa Zbigniewa Herberta „ponieważ żyli prawem wilka/ historia o nich głucho milczy...” przez wiele lat miały jakże tragiczny wymiar w odniesieniu do działalności zbrojnych organizacji niepodległościowych po II wojnie światowej.

Od 2011 roku, w rocznicę śmierci płk. Łukasza Cieplińskiego, prezesa IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” oraz jego sześciu współtowarzyszy zamordowanych strzałem w tył głowy w mokotowskim więzieniu 1 marca 1951 roku, obchodzone jest państwowe święto: Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W Ostródzie obchodziliśmy je 4 marca – w święto św. Kazimierza Królewicza z rodu wielkich Jagiellonów, patrona Polski i Litwy, lecz także patrona rycerzy.

Określenie żołnierzy podziemia niepodległościowego, antykomunistycznego mianem Żołnierzy Wyklętych bezpośrednio nawiązuje do sformułowania użytego w liście oficera ludowego Wojska Polskiego do żony żołnierza Armii Krajowej, niesłusznie oskarżonego o współpracę z Niemcami i straconego: (cytuję) „Wieczna hańba i nienawiść naszych żołnierzy i oficerów towarzyszy mu i poza grób. Każdy, kto czuje w sobie polską krew, przeklina go, niech więc wyrzeknie się go własna jego żona i dziecko”.

Dziś potężna armia bohaterów wychodzi z cienia i jest wyprowadzana na szczyty, i to nie tylko w przenośnym, symbolicznym znaczeniu. Urna z ziemią z warszawskiej „Łączki”, przesiąkniętą krwią pomordowanych, zostanie w kwietniu tego roku umieszczona przez ekspedycję Krzysztofa Wieczorka na szczycie Mount Everestu. Ten symboliczny gest ma być oddaniem hołdu – w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości – żołnierzom poległym w walce o wolność Ojczyzny.

Słowa poety z wiersza Przesłanie pana Cogito: „A nagrodzą cię za to tym, co mają pod ręką/ Chłostą śmiechu, zabójstwem na śmietniku” w bolesny sposób definiują losy żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych. Jednak dokonujący się na naszych oczach ustawiczny wzrost zainteresowania dziejami drugiej konspiracji i powstawanie wciąż nowych form upamiętnienia jej żołnierzy dowodzą, że choć zginęli, to wciąż są żywi w pamięci i sercach potomnych.

Triumfalnie powraca „rozstrzelana armia” polskich patriotów walczących o niepodległą Ojczyznę. III w Ostródzie Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych przywołuje wspomnienie przemarszu oddziału Henryka Flamego „Bartka”, który 3 maja 1946 roku, w święto Królowej Polski, w pełnym umundurowaniu zszedł z Beskidów i przedefilował przez Wisłę. Niewidzialna klamra spaja losy pokoleń walczących o wolną Polskę. Okazuje się, że nawet odległe wydarzenia mają wspólną płaszczyznę idei i wartości. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto spełniają się prorocze słowa Juliusza Słowackiego zawarte w Pieśni Konfederatów Barskich:

„Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,

Nie ulękniemy przed mocarzy władzą,

Wiedząc, że nawet grobowce nas same

Bogu oddadzą. […]

Bo kto zaufał Chrystusowi Panu,

I szedł na święte kraju werbowanie;

Ten, de profundis, z ciemnego kurhanu,

Na trąbę wstanie”.

Podczas Eucharystii poprzedzającej III Marsz jego uczestnicy modlili się za wstawiennictwem św. Kazimierza Królewicza – patrona rycerzy – za Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych: żyjących i zmarłych, wiernych Bogu i Ojczyźnie, którzy walkę o wolną Polskę uważali za swój honor i obowiązek.

Oprac. Zbigniew Połoniewicz

Tekst powstał na bazie artykułu Jadwigi Szumniak-Zdonek pt. „De profundis” zamieszczonego w: Biuletyn IPN. Pismo o najnowszej historii Polski, nr 3 (148), marzec 2018 r., s. 102-104.